Feed on
Wpisy
Komentarze

Nowa praca

Nowa praca wcale nie jest taka fajna! Obecnie jestem stolarzem szalunkowym na dużej budowie. Nie mam w tej kwestii doświadczenia, liczyłem, że szybko się nauczę. I rzeczywiście wiedzy mi przybywa, lecz wciąż dużo rzeczy jest dla mnie niezrozumiałe. No i też brak mi doświadczenia. Ale płacą dobre pieniądze - 17 euro na godzinę. Biorąc jednak pod uwagę ciągły, permanentny stres związany z zaistniałą niezręczną sytuacją, kasa ta nie cieszy tak jak powinna. Chyba rzucę tę robotę. Bo ile można ściemniać przed całą społecznością budowlaną, że umie się to, co ona potrafi i robi się to od lat?! To naprawdę męczące. Jeśli sam się nie zwolnię to w końcu jakiś foreman (majster) mnie wyrzuci. Wolę pierwszą opcję.

Wojna!

Początek stycznia okazał się wybuchowy. Trafiła mi się nowa, lepsza praca, więc zmobilizowało mnie to, by staremu pracodawcy wyliczyć nieprawidłowości jakich się dopuszczał. W miniony piątek namierzyłem jednego z szefów i poprosiłem go o rozmowę. Towarzyszył mi kolega Artur, który pracował ze mną i ze mną rusza jutro do nowej pracy. Powiedziałem szefowi, którego imię Alan, że SAP Landscapes zaniża do nieprzyzwoitości stawki. Nas, budowlańców, obowiązują stawki budowlane; SAP płacił prawie o połowę mniej! Oczywiście jest to nielegalne. Powiedziałem, że założyliśmy związek zawodowy Independent Workers Union w SAP i że żądamy wyrównania wszystkich zaległości, wszystkich niewypłaconych nam pieniędzy. Alan chciał listę nazwisk ludzi, którzy wstąpili do związku. Chyba zwariował lub wziął mnie za naiwniaka! W związku z moją odmową powiedział, że nie mogę nikogo reprezentować. Rozmowa trwała ponad godzinę, momentami była burzliwa. Skończyła się bez konkretów. Ja obstawałem przy swoim, Alan - jak to bywa w takich przypadkach - próbował zmienić temat rozmowy spychając główny wątek na poboczne temaciki. Po rozmowie wróciłem do pracy, zaś po 20 minutach - co było do przewidzenia - Alan wrócił na naszą budowę i powiedział mi, że od poniedziałku przenoszą mnie w inne miejsce. Stara bajka. Przerabiałem już to w TESCO, gdy stamtąd wylatywałem. Dodatkowo powiedział, że mam zebrać wszystkich tak jak ja niezadowolonych i wszyscy razem mamy zmienić miejsce pracy. To było drugie podejście, by namierzyć wszystkich członków związku. Jeszcze głupsze od pierwszego!

Przed chwilą wysłałem maila z wypowiedzeniem do head office’u SAP. Poczekam na wszystkie payslipy, P-45 i wówczas policzę dokładnie na ile mnie oszukali. Potem zaś skieruję sprawę do Labour Court, tutejszego Sądu Pracy.

Moi koledzy z SAP byli w niezłym szoku. Średnio czają związkowe klimaty, większość z nich uważa, że szef ma zawsze rację. I mimo, że wkurza ich niska płaca i pomiatanie, nie są w stanie przełamać swych stereotypowych schematów myślowych nt. pracy, szefostwa i walki…

Ciąg dalszy nastąpi…

2008 jest!

No i zaczął się kolejny rok. Oby był nie gorszy niż poprzedni.

Dziś wyprowadził się od nas z domu Maciej R. Niegdyś w Polsce był listonoszem, a ostatnio tu - w Irlandii - postmanem. Odłożył nieco grosza, wypił kilka(naście) Guinnessów i zawinął się.

Jutro po świątecznej przerwie znowu muszę iść do pracy…

Sylwester

Ostatnie godziny 2007 roku, a ja zakładam bloga. Wbijam się blogiem w nowy rok. Czas przełomu to dobry czas na nowości, nowinki i nowatorstwo. Od kilku lat zaniedbuję swój papierowy pamiętnik, sporo myśli mi uciekło. Może teraz coś się zmieni na lepsze w tej kwestii i dzięki technologii cyfrowej zachowam pamięć tego co jest.

Wszystkim życzę pokoju i szczęścia! Zaraz idę na imprezkę.